A kiedy wyście przychodzili po nas...

§ 1. Milicjant, tzn. "władza", zawsze ma rację.
§ 1. Milicjant, tzn. "władza", zawsze ma rację. fot. Maciej Kowalski
Pełen patosu manifest KOD opublikowany w GW pod tytułem "a kiedy przyjdą także po mnie", można skrócić do bardzo prostej zasady: "Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy (...) to jest zły uczynek (...). Dobry, to jak Kali zabrać komu krowy".

Kilka dni temu Gazeta Wyborcza, powołując się na facebookowy profil KOD, opublikował "praktyczny poradnik" dla osób, którym wydaje się, że każdego ranka obudzić ich mogą smutni panowie od Zbigniewa Z. i Antoniego M. Do samego tekstu właściwie ciężko mieć jakiekolwiek zastrzeżenia - de facto jest to kopiuj-wklej ze schematów postępowania w każdym represyjnym systemie. Podobne teksty od lat krążą po różnych grupach, których działalność była i jest nie na rękę aktualnie obowiązującej władzy.



Niesmak, jaki budzi we mnie ten tekst, wynika z czego innego - ci sami ludzie, którzy dziś dumnie prężą pierś w obronie demokracji, zachowywali się dokładnie tak, jak owe najczarniejsze charaktery ze wspomnianego poradnika. Sam osobiście znam dziesiątki przypadków osób, które za działalność społeczną były traktowane za rządów PO-PSL jak śmieci, zamykane bezpodstawnie w aresztach na długie miesiące, bite i zmuszane do składania fałszywych zeznań - wszystko, by zadowolić "milicjanta".

Rządom PiS można wiele zarzucić - nigdy, ale to nigdy, nie uwierzę jednak w szczere przesłanki ruchu, wykorzystującego autentyczne oburzenie dużej części społeczeństwa, jeśli jego twarzami będą uśmiechnięte mordki Grzesia Schetyny czy Sławka Neumanna, który notabene osobiście ponosi część odpowiedzialności za szykany i cierpienie, jakie niepotrzebnie spada na pacjentów chcących się leczyć marihuaną.
Trwa ładowanie komentarzy...