O autorze
Wojna z narkotykami okazała się całkowitą porażką, a prohibicja narkotykowa powoduje więcej szkód niż pożytku. Zmieńmy to. Posiadanie i uprawa konopi na własny użytek, podobnie jak w Zachodniej Europie, nie powinna być karana.

Od ponad 10 lat aktywnie angażuję się w ruch na rzecz reformy polityki narkotykowej. Jestem jednym z założycieli Gazety Konopnej Spliff, współtworzyłem serwis hyperreal.info i od lat aktywnie wspieram działalność Wolnych Konopi (wcześniej Kanaby). Jestem też założycielem HemPoland - pierwszej w Polsce firmy zajmującej się wielkopowierzchniową uprawą i przetwórstwem konopi przemysłowych (włóknistych).

Poza notorycznym łamaniem przepisów ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, jestem wręcz chorobliwie praworządnym obywatelem. Mam żonę, syna, wykształcenie i pracę. Płacę podatki i segreguję śmieci... Nie czuję się przestępcą. Takich jak ja, jest w Polsce blisko 3 miliony.

www.facebook.com/maciejkowalski85

Radziewicz-Winnicki - Wiceminister Cierpienia i Niekompetencji

Temu Panu już dziękujemy
Temu Panu już dziękujemy mz.gov.pl
Pierwszą decyzją nowego Ministra Zdrowia, prof. Mariana Zembali, powinno być natychmiastowe odwołanie ze stanowiska wiceministra niejakiego Igora Radziewicza-Winnickiego, który od jakiegoś czasu prowadzi festiwal kłamstw na temat medycznej marihuany.

"Nie ma żadnego problemu z medyczną marihuaną" - to zdanie dzisiaj bodaj trzykrotnie powtórzył na antenie TOK FM człowiek, którego Ministerstwo Zdrowia wystawia jako eksperta w dziedzinie. Te same farmazony opowiada na spotkaniach z pacjentami czy posiedzeniach sejmowych komisji. Za każdorazowe powtórzenie tego bełkotu powinien zostać publicznie wychłostany. A przynajmniej odwołany i pozbawiony prawa do wykonywania zawodu lekarza.



Winę za brak (tak, brak, Panie wiceministrze) dostępności medycznej marihuany w Polsce ponosi cały szereg osób. Przede wszystkim są to posłowie tej i poprzednich kadencji, każdy kolejny Premier i Minister Zdrowia - ale to jemu, Igorowi R.-W., można postawić pomnik za zasługi w utrzymywaniu pacjentów w cierpieniu. To on osobiście prowadzi krucjatę przeciwko skutecznemu lekarstwu i z bezczelnym uśmiechem na ustach przyznaje, że jak przyjdzie do niego z marihuaną międzynarodowa korporacja, to przyjmie ich z otwartymi ramionami. A pacjenci? Niech cierpią. Co wolno wojewodzie, to nie Tobie, smrodzie.

Panie Profesorze, Panie Ministrze - niechże Pan pogoni tego oszołoma, bo przynosi wstyd Pana resortowi i majestatowi Rzeczypospolitej!

Polub mój fanpage:

Trwa ładowanie komentarzy...